O autorze
Marta Maciszewska-Malinowska- mama Wiktora, coach dla Mam, twórca FAMILY MANAGER firmy wspierającej pracujących rodziców. Prowadzi warsztaty online, webinaria, coaching dla Mam, konsultacje i programy Working Parents dla firm.
Wielka fanka męskiej siatkówki i poznańskiej kapeli Muchy. Na blogu pisze o relacji mama-praca i o dobrych praktykach na rynku.

"Za moich czasów..." – czyli o braku rodzicielskiej solidarności

Nie każdy może liczyć na zrozumienie i wsparcie ze strony najbliższych
Nie każdy może liczyć na zrozumienie i wsparcie ze strony najbliższych Prawo autorskie: jackf / 123RF Zdjęcie Seryjne
Za moich czasów…Ja musiałam sobie jakoś radzić…Moje dzieci nie chorowały…Nikt nie mówił, że będzie łatwo..

Takie zdania płynące z ust innych rodziców bulwersują mnie najbardziej. Można je usłyszeć od starszego pokolenia, czasami od kolegi czy koleżanki, pani z kadr etc.. Bezsensowny wyraz braku solidarności z innymi rodzicami.



Usłyszałam ostatnio historię o tym jak mama dwójki dzieci, w tym jednego 3-miesięcznego maluszka, zaangażowała ojca do pomocy przy dzieciach, kiedy starsza córka zachorowała na coś zakaźnego. Tata, aby odseparować dzieci i pomóc żonie przy opiece wziął zwolnienie w pracy. Nasłuchał się przy tym w kadrach, że jak to żona sobie nie radzi? Jakoś powinna sobie poradzić, wszystkie mamy jakoś muszą sobie radzić.

Zastanawiam się po co to? Po co takie niesolidarne komentarze i udawanie, że „ja sobie musiałam radzić i nikt mi nie pomagał”. Nawet jeśli tak było, to po co kontynuować tę bezsensowną praktykę zostawiania rodziców bez wsparcia, za to z gorzkim słowem.

Chodziłam tydzień z tą historią w swojej głównie i zastanawiałam się skąd się to bierze w innych rodzicach? Te nieżyczliwe komentarze, ocenianie i udawanie superbohatera.

Myślę, że to błędne koło, w którym tkwimy od pokoleń. Mi nikt nie pomagał i nie pochylał się nad moim losem, to ja także nie będę życzliwa tym, którym jest trudno. Wynika to z wielkiej niezaspokojonej potrzeby bycia docenionym w roli rodzica.
Wszyscy traktujmy rodzicielstwo jako część naszego życia, może i jest to wyzwanie, ale przecież wielu przez nie przechodziło. A mama i tata potrzebują tego, aby docenić ich codzienny trud, aby przyznać, że rodzicielstwo, a zwłaszcza w wersji pracujący rodzic to trud ogromny – fizyczny, psychiczny, emocjonalny. Uśmiech dzieci jednak nie wszystko wynagradza. Mamy potrzebę bycia docenionym i otwartego przyznania tego, że nie jest łatwo, zamiast udawania, że to coś normalnego i zwykłego.

Jak wiele zmieniłoby się w relacjach rodzic – rodzic i w konsekwencji rodzic –pracodawca, kiedy zaczęlibyśmy dostrzegać rodziców i wspierać ich dobrym słowem, a nie utrudnianiem i tak trudnych historii chorobowych krzywym spojrzeniem lub komentarzem.

Zwykła ludzka życzliwość może na co dzień zdziałać więcej niż wiele super rozwiązań z kategorii firma przyjazna rodzinie.
Trwa ładowanie komentarzy...